Najpierw regulacja zachowania, potem edukacja. Jak naprawdę wygląda praca z dziećmi w spektrum?

mucha-koczy-1600

Dziecko krzyczy, gryzie, pluje, ucieka z klasy albo uderza głową w ścianę. W wielu szkołach taki moment oznacza telefon do rodzica i próbę szybkiego „opanowania sytuacji”. W Szkole Klasa dla Asa terapeutki zaczynają od zupełnie innego pytania: po co to zachowanie się pojawiło? — Każde zachowanie ma swoją funkcję — mówią Anna Mucha i Sylwia Koczy, terapeutki oraz współtwórczynie Fundacji dla Asa i Klasy dla Asa. W rozmowie opowiadają o terapii behawioralno-poznawczej, trudnych zachowaniach, przeciążonych rodzicach i o tym, dlaczego czasem większym sukcesem niż nauka pisania jest nauczenie dziecka powiedzenia: „jestem zły”.

 

Każde zachowanie coś komunikuje

Red.: Gdybyście miały panie wyjaśnić rodzicowi w prosty sposób, czym jest terapia behawioralno-poznawcza, to co by panie powiedziały?

Anna Mucha: To metoda uczenia dziecka rozumienia własnych emocji, myśli i zachowań oraz ćwiczenia nowych sposobów reagowania w codziennych sytuacjach społecznych i szkolnych. To nauka rozumienia siebie i swojego ciała.

Sylwia Koczy: Ale kluczowe jest to, że my nie skupiamy się wyłącznie na diagnozie. Nie patrzymy tylko na to, czy dziecko jest w spektrum autyzmu albo ma inne zaburzenie. Patrzymy przede wszystkim na jego funkcjonowanie, zachowanie i potrzeby.

Czyli najważniejsze nie jest samo zachowanie?

Sylwia Koczy: Najważniejsza jest funkcja zachowania. Zastanawiamy się, po co ono się pojawia, co dziecko chce nim osiągnąć albo czego chce uniknąć. Samo zachowanie jest tylko informacją.

Dziecko nie prezentuje zachowań bez powodu. Zachowanie zawsze coś komunikuje i my poszukujemy co…

Jakie zachowania najczęściej bierzecie pod lupę?

Anna Mucha: To mogą być zachowania agresywne i autoagresywne, gryzienie, plucie, ucieczki, nadmierne jedzenie, odmawianie jedzenia, moczenie nocne czy uderzanie głową o ścianę.

Sylwia Koczy: Ale też wycofanie czy brak  reagowania na polecenia. Dziecko słyszy: „weź”, „usiądź”, „zanieś”, a każda reakcja jest buntownicza albo opozycyjna. Wtedy zastanawiamy się: czy ono chce uniknąć zadania? Czy jest przeciążone? Czy czegoś nie rozumie?

Plucie było sposobem ucieczki

Pamiętacie Panie jakiś szczególny przypadek?

Anna Mucha: Mieliśmy ucznia, który praktycznie na każde polecenie reagował pluciem. Nie dało się prowadzić zajęć grupowych ani procesu terapeutycznego.

Sylwia Koczy: Kiedy zaczęłyśmy analizować sytuację, okazało się, że plucie było formą ucieczki od wykonywania zadania. Dziecko nauczyło się wcześniej, że kiedy zaczyna pluć, wymagania znikają, aktywność zostaje przerwana, a dorośli się wycofują.

Czyli zachowanie po prostu działało?

Sylwia Koczy: Tak. Było skuteczne, więc zostało utrwalone.

Jak wyglądała dalsza praca?

Anna Mucha: Najpierw musiałyśmy znaleźć motywację. Dziecko musi wiedzieć, po co coś robi. Nie można zakładać, że ono automatycznie rozumie sens wykonywania zadania.

Sylwia Koczy: Były ucieczki, odchodzenie od stolika, plucie. Czasem jedno zadanie trwało cały dzień. Ale konsekwentnie budowaliśmy system motywacyjny.

Co może być motywatorem dla takiego dziecka?

Anna Mucha: Katalog takich motywatorów może być bardzo szeroki i nieograniczony. Mogą to być na przykład: zabawy sensoryczne,  przesypywanie przedmiotów, bodźce dotykowe, zapachy, ulubione aktywności czy pochwała i uwaga dorosłego.

Bez relacji nie ma terapii

Macie Panie też do czynienia z bardzo silną agresją i autoagresją.

Sylwia Koczy: Mieliśmy ucznia, który bardzo mocno uderzał głową w ściany i kanty, gryzł inne osoby, szczypał, drapał i uciekał od zadań.

Anna Mucha: Po wprowadzeniu komunikacji alternatywnej, uporządkowanych procedur i pracy nad motywacją częstotliwość i natężenie  tych zachowania bardzo mocno się zmniejszyły.

Co było kluczowe?

Sylwia Koczy: Relacja i przewidywalność. Ważnym jest, aby dziecko i rodzice ufali terapeucie. Nie ma terapii bez relacji.

A co z emocjami?

Anna Mucha: Wiele dzieci nie potrafi nazwać swoich emocji. Nie powiedzą: „jestem zły”, „boję się”, „jestem przeciążony”. Zamiast komunikatu pojawia się zachowanie.

Sylwia Koczy: Dlatego uczymy dzieci mówić o swoim stanie wewnętrznym, prosić o pomoc i szukać innych sposobów reagowania niż agresja czy ucieczka.

Najpierw regulacja zachowania, potem edukacja

Czym różni się dzień w waszej szkole od dnia w tradycyjnej placówce?

Anna Mucha: U nas wszystko opiera się na bardzo uporządkowanej strukturze dnia, zwizualizowanych planach, zasadach i przewidywalności.

Sylwia Koczy: Dla wielu dzieci w spektrum właśnie przewidywalność daje poczucie bezpieczeństwa.

Jak wyglądają klasy w Szkole dla Asa?

Anna Mucha: To nie jest sztywny podział klasowy. Obserwujemy dzieci, ich tempo pracy, relacje z innymi uczniami i dopiero wtedy budujemy grupy.

Sylwia Koczy: Jeżeli widzimy, że ktoś źle reaguje na daną grupę albo nie nadąża za jej tempem, próbujemy innych połączeń.

Czyli czasami język polski czy matematyka muszą zejść na dalszy plan.

Anna Mucha: Dokładnie. Bo jeżeli nie uregulujemy zachowania, to nie wejdziemy w edukację. Dziecko nic z niej nie wyniesie. Czasem większym sukcesem niż umiejętność biegłego liczenia jest to, że dziecko poprosi o pomoc zamiast reagować agresją.

Rodzice często sami są w kryzysie

Bez współpracy z rodzicami trudno osiągnąć trwałe efekty?

Sylwia Koczy: Tak. Jeżeli szkoła działa według określonych zasad, a w domu nie pojawiają się żadne wymagania; dziecko nie ma określonych granic; to nie będzie żadnych efektów.

Anna Mucha: Wtedy zachowania trudne mogą się pogłębiać.

Z czego może wynikać brak współpracy ze strony rodziców?

Sylwia Koczy: Przyczyn może być wiele np. różne rozumienie pojęcia spektrum autyzmu, brak rozumienia metod pracy z osobami w spektrum,  a także z ogromnego kryzysu emocjonalnego.

Anna Mucha: Rodzic musi przeżyć stratę wyobrażenia o swoim „wymarzonym”, zdrowym dziecku.

A nadopiekuńczość?

Sylwia Koczy: Również. Część rodziców tak bardzo chce chronić dziecko, że zaczyna je wyręczać praktycznie we wszystkim.

A to ogranicza samodzielność?

Anna Mucha: Tak. Tworzy się „parasol ochronny”, który daje bezpieczeństwo, ale jednocześnie uzależnia dziecko od dorosłych. Bardzo często trafiają do nas dzieci, które świetnie czytają albo liczą, ale nie potrafią: przygotować sobie jedzenia, spakować plecaka, ubrać się, zadbać o higienę i samodzielnie funkcjonować poza domem.

Największy mit? Że to tresura

Jakie są dziś najczęstsze mity dotyczące terapii behawioralno-poznawczej?

Sylwia Koczy: Największy mit? Że to tresura.

Anna Mucha: Ludzie zatrzymali się na skojarzeniach z eksperymentami Pawłowa sprzed stu lat. Tymczasem współczesna terapia behawioralna bardzo mocno ewoluowała.

Co dziś w stosowaniu tej metody jest najważniejsze?

Sylwia Koczy: Relacja, pozytywna motywacja, bezpieczeństwo emocjonalne i nauka rozumienia własnych emocji.

Jak same postrzegacie Panie spektrum autyzmu?

Anna Mucha: Na pewno nie jako chorobę. To inny sposób funkcjonowania mózgu i całego układu nerwowego.

Sylwia Koczy: To bardzo indywidualny zestaw cech rozwojowych, do którego należy znaleźć kod dostępu, by nauczyć ich dobrze samodzielnie funkcjonować w świecie.

Rodzicu, zadbaj też o siebie

Gdybyście miały zostawić rodzicom dzieci w spektrum autyzmu jedną najważniejszą radę?

Sylwia Koczy: Rodzicu — zadbaj przede wszystkim o siebie. Silny, pewny siebie i szczęśliwy rodzic – to dobry rodzic.

Anna Mucha:  Naprawdę warto przejść własną terapię albo psychoterapię i nauczyć się akceptować swoje dziecko takim, jakie jest.

Dlaczego to takie ważne?

Sylwia Koczy: Bo bardzo często rodzice uzależniają dziecko od siebie, ale też siebie od dziecka. Tworzy się niezdrowa symbioza.

Równie istotna jest chyba umiejętność wyznaczania granic?

Anna Mucha: Rodzic musi wyznaczać zdrowe granice i być konsekwentny.

Sylwia Koczy: Motywacja nie oznacza braku zasad. Dziecko potrzebuje przewidywalności, konsekwencji i jasnych granic. Nie chodzi o karę. Chodzi o zrozumienie konsekwencji własnych działań.

Czyli?

Sylwia Koczy: Jeżeli przewrócę szklankę z wodą, to konsekwencją będzie rozlana woda. I trzeba ją posprzątać. Dziecko też powinno rozumieć, że każde zachowanie ma swoje konsekwencje.

Anna Mucha: I właśnie tego próbujemy uczyć — odpowiedzialności, samodzielności i możliwie bezpiecznego funkcjonowania w świecie.